Polska Zjednoczona Partia Proizraelska

 Wg wolnemedia.net

 

Polska scena polityczna sprawia wrażenie głęboko podzielonej. Spór między Koalicją Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością dominuje debatę publiczną. Jednak w kluczowych kwestiach międzynarodowych, szczególnie dotyczących Bliskiego Wschodu, ten podział okazuje się w dużej mierze pozorny.

Teza jest prosta: w sprawach Gazy, Iranu i Libanu KO i PiS prowadzą w istocie tę samą politykę – różniąc się stylem, ale nie treścią.

Po wydarzeniach z 7 października obie formacje przyjęły podobny punkt wyjścia: Izrael ma prawo do obrony. W narracji PiS dominował język walki z terroryzmem i jednoznaczne wsparcie dla działań Izraela. Krytyka – jeśli się pojawiała – była ograniczona i nie zmieniała ogólnej linii.

Koalicja Obywatelska stosowała bardziej wyważony ton. Donald Tusk mówił o „niedopuszczalności” działań, ale jednocześnie podkreślał zrozumienie dla izraelskiej perspektywy. Radosław Sikorski odrzucał określenie „ludobójstwo”. W efekcie stanowisko KO można streścić jako krytykę skali działań, ale nie ich zasadności.

Kluczowym momentem była sprawa Benjamin Netanjahu i decyzji Międzynarodowego Trybunału Karnego.

Rząd KO zagwarantował izraelskiemu premierowi bezpieczeństwo podczas wizyty w Polsce, mimo nakazu aresztowania. Był to sygnał, że zobowiązania wobec prawa międzynarodowego mogą zostać zawieszone.

Reakcja PiS była jednoznaczna – poparcie. Jarosław Kaczyński nie tylko nie sprzeciwił się tej decyzji, ale ją legitymizował. W tej kwestii podział polityczny w Polsce praktycznie przestał istnieć.

Wobec eskalacji działań Izraela w Iranie i Libanie reakcje Polski były ograniczone. Rząd skupił się na aspektach technicznych, unikając jednoznacznego potępienia. PiS również nie podjął wyraźnej krytyki.

Brak zdecydowanych działań czy debat pokazuje, że obie strony traktują te wydarzenia jako element szerszej strategii geopolitycznej, a nie naruszenie prawa międzynarodowego wymagające reakcji.

Najważniejszym wspólnym mianownikiem jest polityka wobec Stanów Zjednoczonych. Zarówno KO, jak i PiS uznają ją za kluczową dla bezpieczeństwa Polski.

PiS budował bliskie relacje z Donald Trump i nadal wspiera jego wizję polityki zagranicznej. KO używa bardziej dyplomatycznego języka, ale nie kwestionuje tej samej strategicznej zależności.

Wniosek? Różnice między KO a PiS w sprawach Bliskiego Wschodu mają charakter głównie retoryczny. Obie formacje:

– uznają działania Izraela za część walki z terroryzmem,

– unikają jednoznacznego nazwania zbrodni w Gazie,

– podważają praktyczne znaczenie decyzji instytucji międzynarodowych,

– akceptują dominującą rolę USA w regionie.

Z tej perspektywy zmiana władzy w Polsce nie oznacza zmiany polityki. Wciąż obowiązuje zasada: jedna strategia, dwa języki. Warto, by sobie obie formacje uświadomiły, że obowiązuje je ta sama odpowiedzialność.

Autorstwo: Omar Faris
Źródło: Strajk.eu

Komentarze

Popularne posty